Anna – mama nastolatka i mistrzyni codziennego ogarniania życia – chciała tylko zrobić zakupy i wyprawić imieniny dla koleżanek. No i dla tej francy Iwony, która się wprosiła. A jednak jeden los kupiony przy kasie sprawił, że… wylądowała w Australii.
Wraz z Basią – chodzącym generatorem zamieszania – ruszyła w podróż życia, która błyskawicznie zmieniła się w serię katastrof.
w przedsprzedaży!
Cośmy się z Beatą naśmiały przy czytaniu, to nasze! Następnym razem, Aniu, to ty kup bilet Iwonce w jedną stronę do tej Austrii czy tam Australii. I niech zabierze ze sobą Maślakową, to będziemy mieć wszyscy święty spokój!
U nas w Warszawie wszyscy czytamy Typową mamę na krańcu świata! Czy Australia, czy Marszałkowska – typowa mama jak zawsze boska! Matcha w dłoń i lecimy, dziewczyny! Miłej lektury :D
Ta książka to totalnie mój klimat. Luźne dialogi, humor idealnie przeniesiony z ekranu na kartki papieru. Pozycja, która umili wieczór nawet po najcięższym dniu!
Gdy egzotyczny flirt zaczął pachnieć oszustwem, Anna i Basia ruszyły do akcji jak z najlepszych seriali sensacyjnych.
„Misja Australia. Typowa mama na krańcu świata” to błyskotliwa, pełna humoru i świetnych dialogów opowieść o zwykłej kobiecie, która w niezwykłych okolicznościach odkrywa, że potrafi więcej, niż myśli.